Ojciec Pio, prawda o stygmatyku piórem Andrea Tornielliego

Autorzy Saverio Gaeta oraz Andrea Tornielli w książce Ojciec Pio. Święty czy oszust? stawiają pytanie o prawdę dotyczącą najbardziej znanego w naszych czasach stygmatyka. Dzięki rzetelnie zebranemu materiałowi, również dotąd nigdzie nie publikowanym dokumentom książka daje bardzo wiarygodne spojrzenie na niepewność jaką niektórzy stawiają w tle życia i doświadczeń jakich doznał Ojciec Pio.

ojciec pioCzy Ojciec Pio, uwielbiany przez miliony wiernych na całym świecie, był w rzeczywistości świętym czy oszustem? Czy świadomie przy użyciu kwasu karbolowego wywoływał rany na swoich dłoniach i stopach, by odtworzyć po raz kolejny stygmaty Jezusa? Czy posiadamy dowody i naukowe analizy, przybliżające nam naturę jego ran? Dwóch znanych włoskich dziennikarzy watykanistów prowadzi własne, rzetelne śledztwo, bogate w niepublikowane dotąd dokumenty oraz mało znane zdjęcia, aby pokazać prawdziwy obraz osoby i dzieł świętego z Pietrelciny.

Przeciwko Ojcu Pio zostały wytoczone oczerniające pomówienia i to właśnie przez Arcybiskupa, Jego Ekscelencję Pasquale Gagliardiego, i przez kilku kanoników, którzy mieszkając w San Giovanni Rotondo, wydają się najbardziej kompetentni, by o nim mówić. Te osoby wystosowały do Rzymu bardzo ciężkie oskarżenia.

Twierdzą, że trzeba mieć na oku wielbicieli tego wiejskiego Rasputina, który jest zatwardziałym libertynem, śmiałym i niezmordowanym amatorem.

Fragment książki: Z przesłuchań Ojca Pio

– Czy Ojciec przysięga na Ewangelię, że nigdy nie używał perfum i że do dzisiaj ich nie używa?
– Ojciec Pio składa przysięgę, dodając również, iż abstrahując od tego, że jest zakonnikiem, takie rzeczy zawsze wzbudzały jego odrazę.
– Czy Ojciec przysięga na Ewangelię, że nie wywoływał, nie podtrzymywał, nie wzmacniał, nie pielęgnował, bezpośrednio bądź pośrednio znaków, które nosi na rękach, stopach i na piersi?
– Przysięgam.
– Czy Ojciec przysięga na Ewangelię, że nigdy poprzez autosugestię nie wywołał u siebie znaków, które mogły później stać się widzialne poprzez oddziaływanie jakichś natrętnych myśli lub obsesji?
– Przysięgam, na litość Boską! Gdybyż Pan uwolnił mnie od tego, jakże byłbym Mu wdzięczny!
– Czy Ojciec wyznaje swoją wiarę we wszystko to, w co wierzy i czego naucza Święty Kościół, i zamierza na zawsze pozostać wiernym i poddanym synem Kościoła?
– Tak, potwierdzam i przysięgam.

Biografia O. Pio z Pietrolcinie

Pio (Francesco Forgione) przyszedł na świat w miasteczku Pietrolcinie, w południowych Włoszech, w miesiącu rozkwitania kwiatów, 25 maja 1887 r. Był piątym spośród ośmiorga dzieci Peppy i Grazio Forgione. Jego mama Peppa wyznała, że był niepodobny do innych chłopców: ,,nigdy nie był niegrzeczny, czy źle się zachowywał”. Od wieku pięciu lat miewał wizje Nieba i był przedmiotem prześladowań przez szatana; w widzeniach rozmawiał z Panem Jezusem, Jego Matką, oraz ze swoim Aniołem Stróżem lecz niestety te doświadczenia Nieba przeplatane były obecnością piekła i szatana.

Zwykle budził się wczesnym rankiem (a właściwie jeszcze w nocy) aby przygotować się do Mszy Świętej. Każdego ranka o godzinie 4-tej zawsze setki a czasem nawet tysiące wiernych czekały już na otwarcie drzwi kościoła. Po Mszy Świętej większość czasu poświęcał modlitwie i słuchaniu spowiedzi. Zmarł 23 września 1968 roku, po pięćdziesięciu latach od otrzymania stygmatów, zamykając upragnioną misję swego serca: prawdziwego krzyża i prawdziwego ukrzyżowania. W liście datowanym 22 października 1918 r, ojciec Pio tak opowiedział o swoim doświadczeniu krzyża:

,, …Cóż mogę powiedzieć ci o moim ukrzyżowaniu? Mój Boże! Co za wstyd i co za upokorzenie odczuwam gdy próbuję opowiedzieć komuś co uczyniłeś mi, twemu nędznemu stworzeniu! Stało się to rankiem 20-go (września) byłem na chórze, po odprawieniu Mszy Świętej, gdy niespodziewanie ogarnął mnie błogi spokój podobny do miłego snu. Wszystkie zmysły mojej duszy, wewnętrzne i zewnętrzne, znajdowały się w stanie niewypowiedzianego spokoju. Wewnątrz mnie i wokół panowała głęboka cisza, przejął mnie pokój i potem w mgnieniu oka odczułem nagle całkowite opuszczenie wraz z kompletnym oderwaniem się od wszystkiego. Gdy to się działo zobaczyłem tajemniczą postać, podobną do tej którą już widziałem 5-tego sierpnia, jedyna różnica była w tym, że z Jego rąk, nóg, i z boku kapała krew. Ten widok przestraszył mnie: tego co czułem w tym momencie nie da się opisać. Myślałem, że umrę i umarłbym gdyby Pan nie interweniował i nie podtrzymał mego serca, które omalże nie rozsadziło mi piersi. Zjawisko zniknęło a ja zdałem sobie sprawę, że moje ręce, stopy, i bok były przebite i sączyły krew. Możesz wyobrazić sobie mękę jaką odczuwałem wówczas i jaką niemalże odczuwam każdego dnia. Rana serca nieprzerwanie krwawi, zwłaszcza od czwartku wieczór do soboty. Mój Boże, umieram z bólu, męki i wstydu jaki odczuwam w głębi duszy. Boję się, że wykrwawię się na śmierć! Mam nadzieję, że Bóg słyszy moje jęki i odwróci tę rzecz ode mnie.”

Cuda i oskarżenia Ojca Pio.

Pierwszy zanotowany cud Ojca Pio wydarzył się w roku 1908.  Mieszkał w tym czasie w klasztorze Montefusco.  Jednego dnia Ojciec Pio zebrał w pobliskim lesie kasztany do torby i wysłał w prezencie do Pietrelcina do jego cioci Darii.  Kobieta otrzymała kasztany, zjadła je, a torbę zatrzymała na pamiątkę.  Kilka dni później szukała czegoś w szufladzie gdzie jej mąż zwykle trzymał proch do pistoletu.  Był wieczór więc oświetlała sobie pokój świeczką. Nagle szuflada zapaliła się od świeczki, a od niej ciocia Daria. Szybko złapała torbę którą przesłał jej Ojciec Pio i przyłożyła do twarzy.  Momentalnie, ból zniknął, a żadnych ran, blizn i poparzeń nie pozostało na jej twarzy.

Podczas drugiej wojny światowej syn pani Luizy służył w brytyjskiej marynarce wojennej w randze oficera.  Modliła się ona wtedy za niego, za przyjęcie przez niego Wiary i za jego Zbawienie.  Pewnego dnia angielski pielgrzym zawitał do Rotundy San Giovanni niosąc ze sobą angielskie gazety.  Luiza chciała je przeczytać. Znalazła fragment artykułu o zatopieniu statku, na którym służył jej syn.  Natychmiast pobiegła z płaczem do Ojca Pio, który pocieszając ją, mówił:  �Któż Ci powiedział, że Twój syn nie żyje?� Istotnie, Ojciec Pio podał jej dokładną nazwę i adres hotelu, w którym zatrzymał się ów oficer po ocaleniu się z wraku na Atlantyku.  Czekał on tam na zlecenie nowego zadania.  Luiza nie zwlekając wysłała do syna list i po około dwóch tygodniach dostała od niego odpowiedź.  Żył i był zdrowy.

Oskarżyciele Ojca Pio przedstawiali przeciwko niemu kilka zarzutów. Oskarżali go o chorobę umysłowa, niemoralne podejście do kobiet, niewłaściwe wykorzystanie funduszy oraz o oszustwo – twierdzili, że stygmaty były wykonywane fenolem, po to tylko, by zyskać sławę. Stawiali również zarzuty, że woń świętości Ojca Pio, unosząca się dookoła niego, to rezultat samowydzielającej się wody kolońskiej. Agostino Gemelli, zakonnik, lekarz i psycholog, założyciel Uniwersytetu Katolickiego Najświętszego Serca Jezusa w Mediolanie, wnioskował, że Ojciec Pio był „ignorantem i samookaleczającym się psychopatą, który wykorzystuje ludzką łatwowierność”. Podsumowując, Ojciec Pio był oskarżany o wykroczenia przeciwko wszystkim ślubom zakonnym: ubóstwu, czystości i posłuszeństwu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *